Chimera - 2014-01-28 16:23:27

http://smfg.cba.pl/090419_krapkowice/opis/042krapkowice_zamek-dziedziniec.JPG
Chodź, usiądź na ławce, wycisz się. Popatrz, jak małolaty dewastują roślinność, ptaki załatwiają na dachy...




UWAGA.
Ze względu na ograniczenia narzucone przez właściciela serwisu, na którym zostało założone nasze forum. Nie mogę jako pierwsza odpisać pod spodem, tak więc zacznę tutaj:


Monic siedziała na dziedzińcu, skulona na murku, przykryta ciężką, skórzaną, męską kurtką, prawdopodobnie zostawioną jej przez jakiegoś chłopaka. Albo sama sobie ją wzięła - to bardziej do niej podobne. Miała słuchawki na uszach, a w rękach ściskała jakąś książkę. Uśmiechała się leciutko. Pewnie dlatego, że nikogo tu nie było.

天使 - 2014-01-28 18:16:31

Długowłosy chłopak siedział po turecku, gdzieś na trawniku i bawił się z czarnym kotem, wydawał się zadowolony i wprawdzie wcale nie miał żadnych negatywnych myśli. Bardzo się wyrózniał. Jego szkarłatne włosy lekko szarpał wiatr. Jakby na niego spojrzeć, biła od niego jakaś dziwna, oślepiająca, pozytywna aura.

Chimera - 2014-01-28 18:21:46

Robiło się coraz zimniej. Monic chciała wstać i iść. Ostatecznie tylko zdjęła słuchawki i spojrzała na chłopaka. Nigdy go tu nie widziała.
Ooo, kot!
Kot. Ami też lubił koty. Nie tyle lubił, swego czasu on nim był.
Jej Ami. Ami, który umarł. Gdy o nim myślała nie bolało już tak, jak na początku. To nie on, ale...
Zsunęła się z murku i chyba pod wpływem impulsu do niego podeszła. Dopiero gdy stałą tuż-tuż, zdała sobie sprawę, że nie ma nawet pojęcia, co powiedzieć.

天使 - 2014-01-28 18:25:28

Chłopak podniósł wzrok i spojrzał przyjaźnie na Monic.
- Przepraszam, że pytam, ale...Znamy się?
Był miły, naprawdę miły, az trudno pomyśleć, że to ta sama osoba. Nie z pewnością to nie była ta sama osoba.

Chimera - 2014-01-28 18:28:50

- N-Nie... Przepraszam, jeśli przeszkadzam... - Dawno z nikim nie rozmawiała. A na pewno nie z nikim miłym, kto lubił koty. Z taką osobą nigdy nie rozmawiała.

天使 - 2014-01-28 18:36:54

Ami wstał i otrzepał się z kurzu.
- Jestem Amicon, ale mów mi Ami.
Uśmiechnał sie przyjaźnie. Jego kot schował się za nim i najeżony skierował wzrok na dziewczynę.
- A to...Pentagram. - Powiedział już nie tak pozytywnie patrząc na chowającego się za nim kota po czym spojżał podejrzliwie na Monic.
- Posiadasz jakieś zdolności? - spytał w miarę powaznie.

Chimera - 2014-01-28 18:40:22

- Monic - uśmiechnęła się lekko, leciutko. Nawet głos i oczy miał jak Ami. Imię też miał takie samo. Próbowała ukryć zdziwienie. - Metamorfomag. - Pentagram. Cholera, pentagram. Ile jeszcze miał z nim wspólnego? Na pewno nie charakter. - Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam.

天使 - 2014-01-28 18:47:32

Ami patrzył na nią podejzliwie jeszcze przez chwilę po czym jego twarz znów przybrała miły wyraz. Wziął kota na ręce. - No już mały, nie musisz się bać. - pogłaskał go po głowie. Kotek miał bliznę na całą długosć, od klatki piersiowej po brzuch, brakowało mu jednego oka a na czole miał znak podobny do pentagramu.
- Jest nieufny co do nowych ludzi. - wyjaśnił. Jego oczy, kiedyś szare, puste i bez wyrazu, teraz błyszczały entuzjazmem, można się było niemal zauroczyć.

Chimera - 2014-01-28 18:48:55

Chciała wypalić, że nie jest nowa, a bynajmniej nie dla niego. Ugryzła się w język.
- Pójdziemy gdzieś?

天使 - 2014-01-28 18:55:19

- Może najpierw chodź do mnie? Futrzak musi co 3 godziny brać tabletki, a własnie nadszedł jego czas. - kot zasyczał na samą myśl. Chłopak ruszył w stronę Gryffindoru.

Chimera - 2014-01-28 18:59:09

- Jasne... Jesteś z Gryffindoru, tak? - jej Ami był Gryfonem. Wrednym, niedorobionym Gryfonem.

天使 - 2014-01-28 19:09:52

-Tak, w sumie sam w to nie wierzę. To podobno najlepszy dom a ja wcale nie jestem w niczym dobry. - zamyślił się. Szedł szerokim korytarzem do samego jego końca. Ostatnie drzwi. Tak, to był jego pokój, miszkał w nim sam, niestety, ale to ten sam pokój od wielu lat. Otworzył drzwi i spojrzał ciepło na Monic, mimo jego mroźnej, bladej cery, to spojrzenie było naprawdę ciepłe, wrecz parzyło. - wejdź - powiedział bez chwili wahania. Ten wystrój, nie było wątpliwości, że był to pokój Ami'ego.

Chimera - 2014-01-28 19:13:41

- Nie ma najlepszego domu. Podobno.
Cholera.
To był pokój Ami'ego.
To był Ami, nie dało się temu zaprzeczyć.
Nie zrobiła jednak nic, co wskazywałoby na zdziwienie.
- Dziękuję - uśmiechnęła się lekko. Oczy jednak pozostawały te same. Przestraszone, smutne, zaniepokojone. - Jesteś pierwszym lokatorem tego pokoju?

天使 - 2014-01-28 19:17:05

- Pierwszym? Chyba raczej jedynym. - Spojrzał jej w oczy. - coś nie tak? - jego twarz przybrała powazny wyraz. Anioł, tak, wyglądał jak anioł.

Chimera - 2014-01-28 19:24:03

Otworzyła usta, jakby chciała odpowiedzieć, ale po chwili gwałtownie je zamknęła.
- Przepraszam. Kiedyś w którymś z pokoi mieszkał chłopak, który zmarł. Już w porządku - uśmiechnęła się lekko. Uśmiech jednak nie zmieniał nic w jej oczach. - Po prostu sobie o nim przypomniałam.

天使 - 2014-01-28 20:59:22

Ami spojrzał na nią troskliwie. - ludzie umierają bo są samolubni... - powiedział jakby sam do siebie, niedosłyszalnie, lekko się usmiechając. - nie musisz o tym rozmawiać. Ale wiesz... - przygryzł wargę. - umarłych nie obchodzi to, że nie żyją, nie obchodzi ich jak się czujesz i co robisz, więc dlaczego Ciebie miałoby obchodzic, to, że ich nie ma? Śmierć jest samolubna i egoistyczna, myśli tylko o sobie. Nieważne jak bardzo byś cierbiała, ile byś błagała, ona nawet na Ciebie nie spojrzy, nie pomoże Ci. Oni, oni nic nie wiedzą. - głos mu się załamał, oczy zabłyszczały, złapał się za głowę i przez chwilę patrzył w ziemię. - Przepraszam. - powiedzaił cicho. - Przepraszam, nie słuchaj mnie, znowu pewnie powiedziałem coś dziwnego. - Uśmiechnął się i powrócił do stanu jakby nigdy nic się nie stało.
Boli.

Chimera - 2014-01-28 21:06:44

Monic schyliła lekko główkę.
- Ale mówisz prawdę - chyba chciała ukryć jeszcze większe zmartwienie malujące się w jej oczach. - Skąd to wszystko wiesz? - nie chciała tego wszystkiego słyszeć. Bolało.
Pamiętała, jak był duchem. Jak na początku się o nią martwił, a później męczył, wytykał wszystkie błędy...
Nie pamiętała już, jak się płacze. Nie umiała, łzy nie chciały napłynąć do oczu.
- Przepraszam, jeśli naciskam. Po prostu mi z tym źle.

天使 - 2014-01-28 21:08:49

- Jest już późno, nie powinnaś wracać? - Zupełnie ją ignorował tylko patrzył na nią tym swoim irytującym spojrzeniem.

Chimera - 2014-01-28 21:12:21

- Zakładasz, że pilnuję tych wszystkich reguł i zasad? Od dawna nikt nie patrzy na moją obecność ani jej brak. Spokojnie omijam lekcje, wychodzę ze szkoły nocą i nie zważam na konsekwencje, których nikt nie jest w stanie mi wymierzyć. Dla mnie nie jest późno, ale masz rację, najwidoczniej powinnam już dać ci spokój. - Całe zmartwienie, strach i smutek błyskawicznie zniknęły z jej oczu. Jak zawsze, kiedy uświadamiała sobie, że chociaż łamanie regulaminów uszło jej w życiu na sucho.

天使 - 2014-01-28 21:17:50

Nie odrywał wzroku od jej oczu. - to nie tak, ja... - nie wiedział co powiedzieć. - Przepraszam, nie powinienem teraz z kimkolwiek przebywać. Proszę, wyjdź. - Jego twarz nie wyrażała teraz żadnych emocji, był nadwyraz poważny. Kot kryjący się za nim syczał w stronę Monic.

Chimera - 2014-01-28 21:25:03

- Nie pójdę. Chociaż w tej sprawie mam prawo decydować. Nie mówienie całej prawdy też jest kłamstwem. Szanuję kłamców. Jeśli naprawdę chcesz, to pójdę - nie dało się jej odmówić stanowczości. W jej oczach malowały się trzy słowa: nie zmusisz mnie.

天使 - 2014-01-28 21:39:26

- co zamierzasz zrobić? - Patrzył na nią niemal błagalnie, w jego oczach malował się strach.

Chimera - 2014-01-28 21:42:11

- Absolutnie nic. Będę po prostu stać i czekać, aż znowu rzucisz bzdurnym tekstem na temat śmierci - uśmiechnęła się lekko, ale oczy pozostały obojętne. - Po prostu powiedz, że mam iść. To wystarczy.

天使 - 2014-01-28 21:48:09

Zaśmił się pod nosem - nie wierzę. Dziwna jesteś. - Trochę się opanował, szansa na to, że coś by się wydało zmalała do 0, na razie nie musiał się o nic martwić. - ile jeszcze zamierzasz tu stać? Może usiędziesz? - Patrzył na nią wyraźnie rozbawiony. Przypominała mu kogoś.

Chimera - 2014-01-28 21:50:48

- Naprawdę? To dobrze. Staram się. - Usiadła w fotelu, zakładając nogę na nogę, lekko się uśmiechając.

nagrody festiwal filmowy wxrotterdamie www.shahid-kareena.pun.pl wykres wydech?w darmowe pamiatki sportowe Czy boje sie krwi i zwlok